Przegląd szafy ze stylistką – jak wygląda i czy warto?

Przez kilka lat zastanawiałam się nad zakupami ze stylistką w Łódzkiej Manufakturze lub Galerii Łódzkiej. Te galerie mają taką opcję za darmo dla swoich klientów. Nie wiedziałam jednak jak wyglądają takie zakupy i nie chciałam wydawać niepotrzebnie pieniędzy w „drogich” sklepach, więc ciągle odkładałam pomysł na później. Potem przyszedł koronawirus i galerie handlowe zostały zamknięte, a mi w głowie zaświtała myśl, żeby zrobić sobie taki prezent na ostatnie urodziny z dwójką z przodu 🙂

Wpis jest dosyć długi i zawiera dużo moich osobistych przemyśleń, dlatego jeśli nie chcesz czytać moich wynurzeń, od razu przejdź do tego co cię interesuje. Dla ułatwienia dodałam tytuły do akapitów 😉

Moje pojęcie o modzie przed spotkaniem…

W temacie mody byłam raczej zielona. Będąc nastolatką czytałam coś o figurach (wtedy określano chyba tylko 3 lub 4 albo tylko tyle znalazłam) i typach urody (wiosna, lato, jesień, zima). Potem nie było mi to raczej do niczego potrzebne, bo uważałam, że mam idealną figurę, nie muszę niczego ukrywać i we wszystkim mi ładnie. Dotyczyło to również kolorów. Czegoś się czasami dowiadywałam od pań w sklepach, podczas makijażu ślubnego, u fryzjerek, ale sama tej wiedzy nie sprawdzałam i nie konfrontowałam.

Wiele lat byłam przekonana, że moim typem urody jest wiosna, najlepiej mi w kolorze żółtym oraz że mogę nosić wszystko 🙂

Książki nie wystarczyły…

Chciałam przeczytać kiedyś jakąś książkę o modzie, ale nie mogłam znaleźć odpowiedniej dla mnie. Do tej pory przeczytałam tylko Lekcje Madame Chick oraz Szkołę Wdzięku Madame Chick. Tam dowiedziałam się o dziesięcioelementowej garderobie i tym, że trzeba nosić kaszmirowe swetry. 🙂 Po ich przeczytaniu kilka lata temu, próbowałam dostosować się do zaleceń tam zawartych i przez jakiś cas miałam minimalizm w szafie. Potem sobie odpuściłam i znowu utonęłam w ubraniach. 😉 Od jakichś 9 lat są mi bliskie minimalizm, slow life i less waste, więc jest to jeden z obszarów, który wymaga ode mnie poprawy.

Najlepsze jest to, że sama dla siebie praktycznie nie kupuję ubrań – chyba, że chcę sobie poprawić humor i chodzę po butikach. 🙂 Zakupy w galeriach na dłuższą metę bardzo mnie męczą i nie umiem znaleźć tam niczego dla siebie. 🙂 Zazwyczaj dostaję nowe ubrania na prezent (sic!) i bądź co bądź muszę je nosić.

Jeśli chodzi o dobór kolorów, to mam z tym problem nawet przy robieniu zdjęć. Nie widzę różnicy w oświetleniu z pomocą blendy złotej czy srebrnej. Nigdy nie analizowałam jak kolor ubrania wpływa na twarz, itp. Według niektórych źródeł jest 12 typów urody, ale gdy próbowałam znaleźć jakiś pasujący do mnie, nie umiałam go określić. Niektóre pytania w tych testach są naprawdę trudne i dziwne. 🙂 Zawsze miałam też problem z określeniem mojego koloru włosów – mam naturalny kolor i nigdy nie miałam zamiaru go farbować. Zimą włosy są ciemniejsze, a słońce wypala na nich naturalne pasemka 😉

Stwierdziłam, że muszę w końcu dowiedzieć się od profesjonalisty, w czym mi dobrze, jakie kolory są dla mnie, które ubrania z szafy są ok, a które trzeba sprzedać, bądź wyrzucić. Cała ta sytuacja zaczynała mnie już przytłaczać.

Poszukiwania najlepszej stylistki…

I tak oto stanęłam przed wyzwaniem znalezienia stylistki w Łodzi. Sprawa wcale nie był taka prosta, nie wiedziałam czym mam się kierować przy wyborze, więc na początek pokierowałam się ceną. 😉 Nie miałam wsparcia w tej decyzji ze strony najbliższych, którzy uważali to za niepotrzebny wydatek, więc postanowiłam cały koszt pokryć z własnych pieniędzy w ramach prezentu urodzinowego ode mnie dla mnie. 😀

Ceny…

Część osobistych stylistek i personal shopper podaje stawki za całość, część za godzinę pracy, a część nie podaje stawek w ogóle, dlatego w Excelu zrobiłam sobie szybką tabelkę, żeby wszystkie te dane ujednolicić.

Rozpiętość cen jest tak duża, że głowa mała. Spora część mieści się w granicach 150 zł/godz., część w 300 zł/godz., ale zdarzają się rodzynki za 3000 zł za dzień! Stylistki, które nie miały podanych cen po prostu odrzuciłam – szanuję swój czas i nie będę go poświęcała na indywidualne ustalenia.

Mój wybór padł na Magdę, ze względu na jej wykształcenie kierunkowe, cenę za usługę, szybkość odpowiedzi (bardzo ważne), czytelność strony internetowej i pierwsze miejsce na Oferteo 🙂

Dzień sądu, czyli jak wyglądało spotkanie

Na spotkanie wybrałam sobotę, dzięki temu mogłam wyemigrować męża z dzieckiem z domu i mieć nieograniczony czas na spotkanie 🙂 Magda zjawiła się punktualnie o 15:00, przywożąc ze sobą kilka swoich ubrań i dodatkowy wieszak na ciuchy. Najpierw przeprowadziła ze mną wywiad oczekiwań – wcześniej miała tylko garść informacji o mnie podanych w mailu. Następnie przed lustrem omówiła mój typ sylwetki.

Od razu okazało się, że nie mam dużego wcięcia w tali, jak wcześniej sądziłam i nie jestem klepsydrą, a literą H. 🙂 To był pierwszy raz, kiedy usłyszałam o takim typie. 😉 Dowiedziałam się też, że mój typ urody zalicza się do chłodnych i że jestem latem, a nie wiosną, jak byłam przekonana wiele lat.

Od razu zabrałyśmy się za wyciąganie wszystkiego z szafy i mierzenie. Najpierw odłożyłyśmy na bok wszystko, w czym nie było mi dobrze. Dostałam wskazówki jakie kolory i fasony ubrań powinnam nosić. Z szafy wyleciało jakieś 80% ubrań właśnie ze względu na kolor… Okazało się, że nie mogę nosić kilku odcieni brudnego różu – wszystkie moje swetry, musztardy – kupiłam sobie w tym kolorze ostatnio płaszczyk wiosenny i czapkę zimową :(, ubrań o krzykliwym kolorze – bluzka z głównego zdjęcia na moim blogu :), ubrań w kolorze czarnym ( dotyczy ubrań przy twarzy) i śnieżno białym (inne odcienie bieli są ok ) oraz jeszcze parę innych kolorów.

Niektórych nie mogę nosić ze względu na to, że sprawiają, że znikam (krzykliwe, ostre barwy) lub zmieniają kolor mojej twarzy i oczu tak że wyglądam niekorzystnie. Wcześniej w ogóle tego nie widziałam, ale po kilku przymiarkach zauważyłam różnicę 🙂 Zostały ze mną ubrania granatowe, butelkowe zielenie, kolor kości słoniowej oraz łososiowy.

Potem musiałam pozbyć się też rzeczy niepasujących do mnie ze względu na krój. Okazało się wtedy, że nie mogę nosić sukienek odciętych pod biustem – prawie wszystkie moje sukienki. 🙁 I korzystnie wyglądam w takich ubraniach jakie nosi Księżna Kate (mój typ urody) i Audrey Hepburn ❤️ (sukienki w literę A).

Wcześniej wydawało mi się, że mam mało ubrań, mniej od mojego męża, ale chyba jednak okazało się inaczej. 😉

Całość zajęła nam trochę ponad 3 godziny. Byłam tak zmęczona przymierzaniem,że nie miałam na nic siły. Nigdy w życiu nie przymierzyłam tylu ubrań jednego dnia…

Jak się czułam z tym, że muszę pozbyć się tylu (niektórych nawet nowych) ubrań?

Jestem osobą, która jeśli komuś ufa, to zgadza się z jego decyzją. Postanowiłam więc większość ubrań wystawić na Vinted. Część wyrzuciłam do kontenera PCK. Nie przywiązuję się zbytnio do przedmiotów – jestem z pokolenia millenalsów 🙂 – ale z perspektywą pozbycia się tylu rzeczy czułam się po prostu źle. Dziwnie czułam się z myślą, że przez tyle lat chodziłam ubrana w złe kolory. Popełniłam masę stylizacyjnych, ale bardziej kolorystycznych błędów kierując się tylko tym, jaki kolor jest modny w danym sezonie, a nie tym jaki kolor i krój pasuje do mojego typu urody i mojej sylwetki.

Po spotkaniu…

Po spotkaniu byłam tak naładowana wiedzą, że nie mogłam zasnąć przez 3 kolejne noce (a może to za sprawą super pełni księżyca :)). Odkryłam nowy obszar zainteresowań i chciałam go jak najszybciej zgłębić – taka już cała ja. 😀 Teraz, gdy już znam swój typ urody i sylwetki, czuję się jakbym odkryła Amerykę 🙂

Pracą domową od Magdy było szukanie sobie ubrań pasujących do mojej sylwetki i w moich kolorach. Trochę wyedukowałam się w domu na podstawie notatek, które zrobiłam po spotkaniu. Nigdy nie lubiłam wybierać, bo wybór w sklepach jest bardzo duży, ale gdy mam zawężony obszar poszukiwań oraz rady i wskazówki wybór wydaje się łatwiejszy 🙂

Po tygodniu dostałam od Magdy prezentację, która zawierała opisy, zdjęcia zrobione mi przez Magdę w nowych stylizacjach, przykładowe tablice inspiracji do brakujących w mojej szafie ubrań i dużo przydatnej wiedzy. Dostałam też oprócz tego linki do sklepów z konkretnymi ubraniami.

Co będzie dalej…

Po detoksie szafy, nauce doboru ubrań i komponowania z nich zestawów, naturalnym krokiem jet dokupienie nowych, pasujących do siebie ubrań. Naszym celem było stworzenie mi takiej garderoby, w której wszystko do siebie pasuje i tworzy spójną całość, a mi oszczędza rano czas na wybór pasujących do siebie elementów.

Nie mogę się już doczekać na ponowne otwarcie galerii handlowych, zakupy z moją nową listą i wskazówkami od Magdy. 🙂 Kto wie może uda nam się nawet w przyszłości razem pobuszować po galerii…

Na koniec mogę tylko napisać, że był to najlepszy prezent jaki do tej pory zrobiłam dla samej siebie 🙂

Miałyście/mieliście kiedyś przegląd szafy ze stylistką albo byliście na osobistych zakupach ze stylistką? Jakie są wasze wrażenia? A może od dawna marzycie o takim prezencie? Jeśli macie jakieś pytania chętnie odpowiem w komentarzach lub wiadomościach prywatnych! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *