Pięć narzędzi rozwojowych dla perfekcjonistów – jak utrzymać work-life balance?

Od roku testuję nowy sposób organizacji zadań. Póki co sprawdza się on u mnie w 100% i nie muszę go dalej ulepszać, ani zmieniać. Nawet nie wiecie jaka to dla mnie ulga, że nie muszę bez końca analizować co jeszcze można by poprawić. 🙂 Nowy sposób planowania powstał w mojej głowie wraz z pojawieniem się dziecka.

1. Tablica suchościeralna i TickTick

Wszystko co przyjdzie mi do głowy, pomysły związane z tym, co chcę zrobić, sprawdzić, udoskonalić, itp. zapisuję w aplikacji TickTick. Nadaję zadaniom priorytety (do wyboru mam 4 poziomy!), przypisuję tagi, które tworzę samodzielnie, oznaczam czas potrzebny na wykonanie zadania, termin realizacji i miejsce wykonania zadania, np. przy komputerze.

Wcześniej do planowania używałam wyłącznie papierowych lub tablicowych list. Teraz dodaję wszystkie zadania najpierw do aplikacji TickTick, a następnie wybieram z nich zadania które chcę zrealizować w najbliższym czasie, np. tygodniu. Słówko klucz tutaj to „chcę zrealizować”. Nauczona doświadczeniem nie rzucam się od razu do wykonywania jakiegoś zadania jak tylko mam chwilę wolnego, bo:

  • może mi nie wystarczyć czasu na jego wykonanie i zostanie rozgrzebane, a potem nie będę miała ochoty już do niego wrócić,
  • może się okazać, że wcale nie chciałam tego robić, a była to jedyna dłuższa chwila wolnego w ciągu dnia (np. drzemka dziecka) i czuję się nieszczęśliwa i sfrustrowana, że nie mam czasu na rzeczy z listy,
  • staram się w ciągu dnia robić tylko to co lubię i co sprawia mi przyjemność, a to co nie sprawia mi przyjemności, urozmaicam sobie tak, żeby czerpać z tego czasu satysfakcję, np. słucham audiobooków w Legimi podczas sprzątania.

Najważniejsze z zadań z TickTicka przepisuję na tablicę suchościeralną tworząc plan dnia lub najbliższych dni. W ten sposób na tablicy znajdują się takie rzeczy, które chciałabym w danym tygodniu zrobić oraz jakieś sprawy pilne, które zawsze się trafiają. Nie ma natomiast na niej pozycji długoterminowych, które trzymam tylko w TickTicku. Moja tablica wisi w przedpokoju i zawsze mam do niej dostęp.

Skąd wziąć taką tablicę?

Oczywiście możemy poszukać w internecie gotowej tablicy, ale wówczas jesteśmy ograniczeni standardowymi wymiarami oferowanymi przez producentów. Jeżeli mamy nietypową przestrzeń, np. wąski pasek ściany w przedpokoju, wówczas pozostaje nam samodzielne wykonanie odpowiedniej tablicy. Wbrew pozorom nie jest to trudne zadanie 🙂

Nasza tablica to plastikowa ramka na zdjęcie lub obraz z naklejoną folią do tablic suchościeralnych. Tego typu folię można nakleić na dowolną powierzchnię. W przeciwieństwie do tablicy kredowej, ta nie pozostawia brudnych śladów w okolicy, a używając mazaków nie brudzimy sobie rąk 🙂

Ostatnio nakleiłam sobie również taką folię bezpośrednio na boku lodówki. Mamy meble w zabudowie i nie możemy nigdzie wieszać kartek z listami rzeczy do kupienia, ugotowania itp. Po kuchni więc walały się kartki z różnymi informacjami, a teraz wszystko jest w jednym miejscu.

2. Zeszyt decyzji

We wcześniejszym wpisie pisałam wam, że Leonardo da Vinci miał zeszyt pomysłów. Ostatnio czytałam, że bodajże Albert Einstein miał zeszyt decyzji, ale teraz niestety nigdzie nie mogę znaleźć tej informacji. Mam czasami problem z podejmowaniem decyzji. Najcześciej wynika to z faktu, że mam zbyt szeroki wachlarz opcji do wyboru, za dużo pomysłów i ogólnie dość długo podejmuję decyzje.

Tak oto doszłam do wniosku, żeby spróbować wspomóc się zeszytem decyzji i póki co bardzo ułatwia mi to proces decydowania. Wygląda to tak, że rysuję sobie tabelkę z plusami i minusami danego rozwiązania i już na etapie pisania sytuacja w mózgu sama mi się wyjaśnia. Jeśli nie, zostawiam to na jakiś czas, bo może to po prostu nie jest dla mnie właściwy moment.

3. Zeszyt rozwojowy

W zeszycie rozwojowym zapisuję motywujące cytaty, przemyślenia z książek i szkoleń rozwojowych, sfery życia do rozwoju i poprawy. Spisuję swoje pasje i propozycje na ich wykorzystanie. Piszę na czym się koncentruję w danym czasie, a czego nie robię i nie poświęcam na to tyle czasu ile bym chciała. Jest to zdecydowanie temat na osobny wpis, więc dajcie znać w komentarzach, czy taki temat Was interesuje.

4. Dziennik wdzięczności

Przetestowałam przez ostatnie lata trzy sposoby na zapisywane dziennika wdzięczności. Najpierw były to rzeczy, za które jestem wdzięczna w ogóle (nie danego dnia), zapisywane na małych kwadratowych karteczkach i wrzucane do słoika. Potem zapisywałam za co jestem wdzięczna w zwykłych zeszytach w kratkę i terminarzach rocznych.

Obecnie używam do tego specjalnej aplikacji i uważam to za rozwiązanie najlepsze. Doświadczenie pokazuje mi, że nie wracam lub bardzo rzadko wracam do zapisanych w ten sposób przemyśleń. Dzięki temu nie mam dylematu, co zrobić z zeszytami po ich zapisaniu, bo jednak trochę mi żal je wyrzucać.

Czemu prowadzę taki dziennik?

Moim zdaniem każdy potrzebuje wsłuchać się w siebie. Z moich obserwacji wynika, że jako zadaniowiec, bez podsumowania dziennego i tygodniowego skupiam się na wykonywaniu coraz to nowych „tasków”. Jeśli nie wyciągam wniosków z tego co robię i nie robię podsumowań, to w dłuższej perspektywie jestem zniechęcona, a nawet „wypalona” codziennymi obowiązkami.

5. Listy

Uwielbiam robić listy a Wy? Mam mnóstwo spisów 🙂 Na przykład listy filmów, ubrań do kupienia, zadań, zakupowe, rozwojowe, itp. Wykorzystuję do tego celu różne narzędzia, w zależności od potrzeb, ale większość z nich trzymam w TickTicku. Dzięki temu, gdziekolwiek mam ze sobą telefon, mogę do nich zajrzeć, dopisać nowy pomysł lub wybrać coś, co w danej chwili mogę zrealizować. Zanim przyszła pandemia koronawirusa zwykle do list zakupowych wykorzystywałam aplikację w komórce. Obecnie zakupy robię z kartką papieru, bo dzięki temu nie skażam sobie telefonu 🙂

Co się już u mnie nie sprawdza?

  • Bullet journal – o bullet journal przeczytacie w tym i tym poście.
  • Wszelkiego rodzaju terminarze i kalendarze papierowe – używam tylko Kalendarza Google, głównie przez to, że mam go zawsze pod ręką i dziecko nie wyrywa mi z niego kartek 😉

A na koniec zostawiam Was z cytatem 🙂

„Listy, aplikacje, zeszyty i kolorowe długopisy to tylko środek do realizacji celu, a nie cel sam w sobie.”

Agnieszka

Nie warto się długo rozwodzić nad sposobem organizacji i ulepszania, bo ważne jest to, co chcemy osiągnąć. Oczywiście jeśli komuś zapisywanie w ładnym zeszycie i ładnym długopisem sprawia frajdę, to moim zdaniem powinien to robić 🙂

A jak wy porządkujecie swój świat? Jesteście perfekcjonistami tak jak ja? Jestem bardzo ciekawa jakie zmiany zrobiliście w swojej organizacji. Mam nadzieję, że wpis był dla was przydatny 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *