Co robić w Bieszczadach gdy pada?

Trzy dni z naszego 7-dniowego pobytu padał deszcz. Na szczęście tylko po pól dnia od rana lub po południu. Wtedy mieliśmy dwa wyjścia, w zasadzie trzy, ale trzeciego, czyli siedzenia w pokoju, nie braliśmy pod uwagę 🙂 Mogliśmy zatem wyjść na szlak na pół dnia albo pozwiedzać okolicę. Dziś opiszę Wam co zobaczyliśmy w ciągu jednodniowego wypadu.

Przebieg trasy

Wyjechaliśmy z Ustrzyk Górnych i kierowaliśmy się na północ. Na trasie naszej wycieczki zobaczyliśmy stary cmentarz żydowski, domy łemkowskie i dom bojkowski (obecnie w rękach prywatnych), dwie cerkwie, pokazową zagrodę żubrów oraz muzeum leśnictwa.

Lutowiska

To mała miejscowość, praktycznie z jedną ulicą, przy której stoją stare domy łemkowskie. Pozostałe miejsca, które warto zobaczyć znajdują się już trochę na uboczu i ciężko do nich trafić, bo są kiepsko oznakowane. Najpierw udaliśmy się na umiarkowanie zapuszczony cmentarz żydowski, ale za to z dobrze zachowanymi macewami.

Następnie poszliśmy pieszo na cerkwisko, czyli miejsce po starej cerkwi. Ta została rozebrana, bo nie była potrzebna, a pozostałe drewno zostało przeznaczone do zbudowania kościoła w Dwerniku. Na pamiątkę pozostawiono plac z krzyżem i miniaturkę cerkwi.

Miniatura cerkwi w Lutowiskach

Potem czekał nas kilkuminutowy spacer do bojkowskiej chyży. Niestety podziwiać ja można tylko z daleka, ponieważ jest to własność prywatna.

Chyża bojkowska w Lutowiskach

Smolnik nad Sanem

Jedną z ciekawszych atrakcji, której nie możecie pominąć jest cerkiew w Smolniku. Ogólnie cerkwi jest w tym rejonie sporo, ale ta została wpisana w 2013 roku listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest to cerkiew grekokatolicka pw. Św. Michała Archanioła z 1791 roku. Cerkiew to pozostałość po dawnej wsi Smolnik, której mieszkańcy zostali przesiedleni do ZSRR po II wojnie światowej.

Gdy przyjechaliśmy cerkiew była akurat otwarta, bo co jakiś czas przyjeżdża przewodnik z grupą zorganizowaną i wpuszcza do środka turystów. Wstęp jest bezpłatny, cerkiew nie jest duża, a w środku możecie znaleźć… zaspane koty 😉

Chmiel

Zjeżdżając trochę w bok z trasy dojedziemy do kolejnej cerkwi udostępnionej do zwiedzania. Na obszarze gdzie stoi znajduje się jeszcze drewniana dzwonnica i sarkofag z ciałem Fieronii z Dubrawskich Orlickiej z XVII wieku.

Muczne

Do Mucznego możecie trafić schodząc ze szlaku z Bukowego Berda lub wybrać nocleg w tej okolicy. Miasteczko robi wrażenie, bo wygląda trochę jak klimatyczne uzdrowisko w górach. Jest położone w otoczeniu lasów, w których mieszkają dziko żyjące żubry oraz inne bieszczadzkie okazy. Ma do zaoferowania swoim gościom noclegi w ładnych drewnianych domach, bądź w ośrodku wypoczynkowym, w którym bywał Edward Gierek. Oprócz miejsc noclegowych goście mają do wyboru dwie restauracje i sklepik. Miejscowość słynie z pokazowej zagrody żubrów, a dodatkowo możemy tu zwiedzić Ośrodek Edukacyjny Centrum Promocji Leśnictwa.

Ośrodek Edukacyjny Centrum Promocji Leśnictwa

W konkretnych godzinach turyści mogą wejść do pawilonu edukacyjnego z wypchanymi zwierzętami. Przewodnik przekazuje dużo ciekawych faktów z życia zwierząt zamieszkujących teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Sama wystawa może nie jest zbyt pasjonująca i szybko byśmy z niej wyszli, ale opowieści przewodnika na temat wilków, niedźwiedzi i innych dziko żyjących zwierząt nie pozwolą się nudzić nawet dzieciom.

Pokazowa Zagroda Żubrów

Zagroda otwarta jest w godzinach 9:00-19:00, ale o konkretnych godzinach odbywa się karmienie i wtedy żubry poodchodzą bliżej stojaków z sianem umieszczonych przy punktach widokowych. Niestety pomimo, że obszar zagrody jest bardzo duży to tylko kawałek trasy (ok. 500 m) jest udostępniony dla zwiedzających. Kiedyś można było podejść do samego ogrodzenia, a także zrobić około 8 km spacer do Mucznego. Teraz naszym oczom ukazuje się tabliczka, że wstęp jest wzbroniony, bo zwierzęta są tam już na wolności.

Wypał węgla drzewnego

W drodze Mucznego, przed pokazową zagrodą żubrów możemy się jeszcze zatrzymać na parkingu, gdzie wystawione są makiety ilustrujące proces wypalania drewna i powstawania węgla drzewnego. Kiedyś widok usmolonych mężczyzn i wielkich palących się kotłów z drewnem nie był czymś nadzwyczajnym w Bieszczadach. Teraz zawód ten już powoli zanika i mało kto wie, że taki proceder w ogóle miał miejsce.

Co robiliście w Bieszczadach gdy padało? Macie jakiś sposoby na nudę w górach? A może odwiedziliście któreś z tych miejsc sami?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *