narty w Zieleńcu

Gdzie na narty? Część 2 Polecam Zieleniec

W tym roku wybraliśmy się do Zieleńca, żeby zobaczyć czy to rzeczywiście największy ośrodek narciarski w Polsce i czy panuje tu specyficzny alpejski mikroklimat. W zeszłym roku byliśmy na nartach w Szczyrku, jednak Zieleniec spodobał mi się bardziej. Pomimo kiepskich warunków na niektórych trasach i wysokich cen chcę wam go zdecydowanie polecić.

Nocleg

Noclegu szukaliśmy miesiąc przed wyjazdem. Ceny kwater w samym Zieleńcu są bardzo wysokie i za nocleg dla jednej osoby trzeba zapłacić od 110 zł wzwyż, poza tym są one rezerwowane z dużym wyprzedzeniem i w prawie w żadnym nie było już miejsc noclegowych. Jak się na miejscu okazało są to obiekty zlokalizowane często bezpośrednio przy trasie lub wyciągu i mające własną restaurację oraz inne atrakcje. Naszą kwaterę znaleźliśmy za Zieleńcem, w miejscowości Lasówka. Wiele osób pisało, że Zieleniec często się korkuje, więc odrzuciliśmy opcję noclegu w Dusznikach, bo stamtąd przyjeżdża sporo turystów mieszkających poza Zieleńcem.

Jazda na nartach

https://www.zieleniec.pl/mapa-zielenca/

W Zieleńcu znajduje się prawie 30 wyciągów narciarskich i trasy dla początkujących oraz zaawansowanych narciarzy i snowboardzistów. Ośrodek czynny jest od 9.00 do 22:00, najwięcej narciarzy jest w godzinach 10-14, potem udają się na obiad i do godziny 16 jest ich znacznie mniej, później jest już w ogóle pusto. Planując jazdy trzeba wziąć pod uwagę, że niektóre stoki są ratrakowane od godziny 16. Dwie trasy przebiegają wiaduktami nad ulicą. Niestety są to miejsca wąskie i dość szybko robią się na nich muldy. Sytuację poprawia tymczasowo ich ratrakowanie po południu. Polecam zakup karnetu przez internet przed przyjazdem do środka, ponieważ można zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt złotych w porównaniu do zakupu w kasie przy wyciągu. Musimy tylko pamiętać, żeby zrobić to dostatecznie wcześnie, bo karnet musi do nas dotrzeć kurierem – niestety nie ma możliwości wydrukowania karnetu tymczasowego jak to było w Szczyrku.

Trasy są kiepsko oznaczone w porównaniu do Szczyrku. Nie mamy prawie żadnych oznaczeń informujących o skrzyżowaniach czy trasach i ich kolorach na stoku. Oznaczenia znajdują się jedynie na samych szczytach gór.

My wzięliśmy karnet na 6 dni na wszystkie wyciągi i zjazdy podzieliliśmy sobie na 3 obszary. Pierwszego dnia zaparkowaliśmy na pierwszym parkingu jadąc od strony Lasówki i zjeżdżaliśmy wszystkimi trasami na tym stoku. Jest to moim zdaniem obszar dla średnio zaawansowanych narciarzy. Trasy na tym stoku są najbardziej odosobnione i nie mamy możliwości przejazdu na inne stoki, które opisałam dalej. Ciekawą propozycją jest trasa nr 3 i 4 prowadzące przez las a zarazem nadające się do spokojnej jazdy.

Trasa na dzień 1 i 4

Drugiego dnia zaparkowaliśmy na drugim parkingu i zajęliśmy się środkowym kawałkiem zbocza. Mamy tu dużo opcji zjazdów i możemy dowolnie dobierać trasy, a więc mamy większe urozmaicenie. Niestety stok jest najbardziej oblegany przez narciarzy i bardzo szybko tworzą się tutaj muldy. Co ciekawe szary, niepodpisany wyciąg na mapce jest przeznaczony tylko dla wojskowych.

Trasa na dzień 2 i 5

Trzeciego dnia zaparkowaliśmy na 4 parkingu i zjeżdżaliśmy z kilku wyciągów dostępnych tutaj. Trasy są zdecydowanie najłagodniejsze i mają najmniej muld, amatorzy szybkiej jazdy będą mogli tu zjechać na tzw. „krechę”. Trasy przy wyciągu W6 są nieco ukryte i dosyć strome. Dodatkowo znajdziemy tutaj snow park do jazdy wyczynowej.

Trasa na dzień 3 i 6

Transport

Do Zieleńca z Dusznik w sezonie kursują skibusy, z których mogą korzystać narciarze i snowboardziści, a także turyści i mieszkańcy. My nie mieszkaliśmy w Dusznikach, więc nie skorzystaliśmy z tej opcji. Dojeżdżaliśmy samochodem z Lasówki – miejscowości położonej z drugiej strony Zieleńca, więc dojazd był bezproblemowy i nie napotkaliśmy korków po drodze. Z drugiej strony może to też zasługa końcówki sezonu. W każdym razie w porównaniu do Szczyrku korków tu nie ma wcale 😉

Jazda samochodem na odcinku od Dusznik Zdroju do Zieleńca bądź Lasówki jest nie lada wyzwaniem, ponieważ drogi nie zostały do końca odśnieżone i na brzegach asfaltu znajduje się kilkucentymetrowa warstwa lodu zwężająca szerokość, a czasem tworząca koleiny.

Mówi się, że w Zieleńcu jest specyficzny alpejski mikroklimat. Coś w tym musi być, bo w Dusznikach śniegu było jak na lekarstwo, ale zaraz po skręcie w drogę prowadząca do Zieleńca wjechaliśmy w ośnieżone zbocza i wielkie zaspy, a powietrze znacznie się ochłodziło.

Jedzenie i zakupy

W Zieleńcu znaleźliśmy tylko dwa sklepy, każdy na innym końcu miejscowości. Ceny w obu sklepach są bardzo wysokie, przykładowo za najtańszy chleb trzeba zapłacić ok. 4 zł, za wodę 2,80 zł, za batonika 3 zł, a za piwo ok. 5 zł. Za to wybór barów i restauracji jest znacznie większy – po obu stronach drogi zlokalizowane są ośrodki serwujące jedzenie, bary przy wyciągach, karczmy, itp. Ceny w nich też są dość wysokie, bo za obiad w trzeba zapłacić mniej więcej 25-35 zł. W barach na trsie i przy wyciągach możemy zjeść najczęściej frytki, nuggetsy i gulasz lub jakąś kanapkę. Tylko w kilku restauracjach podawany jest serek zapiekany, czyli specjał zza czeskiej granicy, który uwielbiam.

Ciekawostki

Zieleniec
  • Na środku jednej z tras narciarskich znajduje się kamienny kościół. Niestety nie widziałam jak ludzie idą na mszę świętą w niedzielę o 12:00, a zapewne w samym szczycie zjazdowym, między pędzącymi narciarzami, widok musi być ciekawy.
  • Tras narciarskie są położone po obu stronach ulicy i połączone dwoma wiaduktami.
  • Kolejka Nartorama to hybryda krzesełkowo-gondolowa.
  • Jedna z tras należy w całości do wojska i uczą się na niej jeździć narciarze w mundurach.
  • W środkowej części stoku krzyżują się dwa wyciągi krzesełkowe.
  • Jak na tak małą miejscowość cztery bankomaty to imponująca liczba.

Byliście kiedyś w Zieleńcu na nartach? Jak oceniacie to miejsce?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *