Madera

Madera – nasza podróż poślubna do krainy wiecznej wiosny

Madera to niewielka wyspa na Oceanie Atlantyckim na północ od Wysp Kanaryjskich. Jest nazywana  „Perłą Atlantyku”, „wyspą dla aktywnych” i „krainą wiecznej wiosny” wszystkie te określenia są jak najbardziej trafne o czym przekonacie się w dalszej części wpisu. Wyspa ta leży ok. 500 km od wybrzeży Afryki oraz Wysp Kanaryjskich. W pobliżu znajduje się kilka małych niezamieszkałych wysp Ihlas Desertas oraz mała wyspa Porto Santo, zgoła odmienna od Madery, bo nie posiadająca tak spektakularnych klifów, ale za to z piaszczystymi plażami. Madera jest wyspą górzystą z dużymi różnicami wysokości i krętymi drogami omijającymi klify. Ze względu na to, że wyspa leży w klimacie subtropikalnym panuje tu stała temperatura ok. 25 stopni. Można powiedzieć, że to mało jak na ten klimat, ale odczuwalna temperatura jest wyższa. Nie ma spektakularnych upałów, ale dzięki temu możliwe są długie wycieczki, a nawet jazda na rowerze.

Na Maderę wybraliśmy się w połowie sierpnia. Udało się wykorzystać dwa weekendy oraz wolny dzień przypadający 15 sierpnia, aby przez 15 dni zwiedzić i odpocząć na Maderze. Zwiedziliśmy dużo jak na podróże wyłącznie autobusami komunikacji publicznej. Przed wyjazdem czytałam wiele na temat poruszania się po wyspie, w tym opinie zwolenników i przeciwników wypożyczania samochodu/skutera czy też zwiedzania autobusem. My postanowiliśmy połączyć te dwie formy zwiedzania. Długo zastanawiałam się nad tym jak wygląda w praktyce geografia tej wyspy, ponieważ nie mogłam sobie wyobrazić jak naprawdę wyglądają duże różnice poziomów, jaki jest stan dróg, czy cała wyspa jest skomunikowana, czy są też jakieś „dzikie uliczki” lub szlaki po których można chodzić niekoniecznie daleko od miasta. W praktyce okazało się, że prawie całe wybrzeże wyspy, to północne jak i południowe, jest usiane siecią dróg, a czasami są to jedyne drogi dojazdu z jednego miejsca na drugie.

Transport

Wspomniałam wcześniej o bardzo dobrej komunikacji autobusowej. Większość turystów przyjeżdża do Funchal – stolicy wyspy, skąd może korzystać z dogodnych połączeń do prawie każdego zakątka wyspy oraz z żółtej linii miejskiej rozwożącej pasażerów po stolicy.
Centrum wyspy to lasy, tereny prawie nieskażone i dzikie, można tam pojechać (chociaż już nie autobusem a jeepem lub samochodem), a następnie udać się na spacer po lewadach, czyli kanałach nawadniających, których na całej wyspie jest ok. 2,5 tys. km. Korzystać można jeszcze oczywiście z lokalnych biur podróży i wycieczek przez nich oferowanych, ceny kształtują się różnie w zależności od wielkości miasta, w którym kupujemy wycieczkę i od renomy biura itp. My korzystaliśmy z takich biur podróży podczas dwóch wycieczek w miejsca, do których dojechać dało się tylko własnym środkiem transportu.

Zwiedzanie

Warto przeznaczyć kilka na zwiedzanie stalicy wyspy Funchal i udać się do jednego z ogrodów botanicznych na Górze Monte. Można dostać się tam kolejką linową, autobusem, bądź pieszo. My wybraliśmy tą trzecią opcję, ale naszym zdaniem trasa nie była na tyle malownicza, w porównaniu do wysiłku jaki włożyliśmy w podejście pod górę – naprawdę warto te dwie godziny spędzić ciekawiej niż wspinając się po stromych asfaltowych ścieżkach w pełnym słońcu między bananowcami. Żeby chociaż nie były za płotem… 🙂 Wybraliśmy się do ogrodu botanicznego – Jardim Tropical Monte Palace. Jest opisywany jako jeden z 13 najpiękniejszych ogrodów botanicznych na świecie. Jest otwarty codziennie od 9:30 do 18:00. Oprócz roślin w ogrodzie można wejść do muzeum z wystawą afrykańskich masek i figurek przywiezionych z Zimbabwe oraz do muzeum minerałów. W ogrodzie zwróciliśmy uwagę zwłaszcza na wielkie paprocie z okresu dinozaurów oraz różne gatunki palm. Ku mojemu rozczarowaniu nie kwitł ani jeden storczyk – mimo iż mają ich wiele różnorodnych odmian. Będąc na górze Monte warto również wejść do kościoła Nossa Senhora do Monte. Co roku 15 sierpnia przyjeżdżają do niego pielgrzymi, aby oddać cześć patronce wyspy oraz wziąć udział w mszy, procesji i festynie.

Strelicje - rajskie ptaki
Strelicje – rajskie ptaki
plantacje bananów Madera
Plantacje bananowców po drodze na górę Monte
Plumeria kwiaty
Plumeria – najpiękniejsze drzewo kwitnące, z którego kwiatów robi się naszyjniki na Hawajach
Paprocie z ery dinozaurów Madera
Wielka paproć w ogrodzie botanicznym, po lewej rośnie dla porównania odmiana dobrze nam znana z lasów

Warto udać się też do muzeum maderyjskiego wina Blandy’s, aby dowiedzieć się jak jest ono produkowane i przechowywane. Będąc w temacie jedzenia do specjałów tamtejszej kuchni zalicza się również espada – ryba głębinowa zwana również „atlantyckim potworem” ze względu na wielkie wyłupiaste oczy. Pałasz czarny poławiany jest wyłącznie w okolicy Madery i Japonii. Podawany jest zazwyczaj w formie filetów, czasami z pieczonym bananem lub sokiem z marakui. Warto również spróbować espetady, czyli szaszłyka wołowego podawanego zazwyczaj na pionowej „szpadzie”. Do obiadu serwowane są poncha, likiery, sangria oraz wina. Z tamtejszych ciast na uwagę zasługuje Bolo del Mel, czyli ciasto podobne do naszego piernika z orzechami. Można je przechowywać bardzo długo i są bardzo ładnie zapakowane, dlatego przywieźliśmy je jako prezenty dla naszych rodziców.

Butelki Maderyjskiego wina
Maderyjskie wino
Pałasz czarny espada
Espada – pałasz czarny na targu w Funchal

Z Funchal można wybrać się do Doliny Zakonnic (Curral des Freiras), aby zakupić produkowany tam likier kasztanowy. Spacer warto zacząć wcześniej i z przełęczy Eira do Serrado zejść w dolinę, a potem wrócić autobusem całą trasą.

mapa Madery
Źródło: http://vieni-immo.pl/?page_id=336

Zwiedzanie poza stolicą

Porto Santo

Miejsce to udało nam się odwiedzić autobusem – linia czerwona 12 euro (cały dzień). Autobus wyjechał z Funchal przejechał przez Camara de Lobos i Ribera Brava – tam zrobił 10 min postój, a nam w tym czasie udało się odwiedzić pobliski kościół. Następnie zatrzymaliśmy się na najwyższym klifie na Maderze – Cabo Girao, gdzie mogliśmy zrobić sobie zdjęcia na przeszklonej platformie przymocowanej do skały. Potem autobus skierował się pod górę w kierunku Sierra d’Agua i dalej przez góry do Sao Vincente, gdzie znowu mieliśmy 10 min przerwy, które wykorzystaliśmy na zdjęcia na plaży. Po kilku minutach dojechaliśmy do Porto Santo, gdzie mieliśmy ok. 3 godz. na kąpiel w basenach lawowych i obiad. Trasa powrotna wiodła północno-zachodnim wybrzeżem, przez Seixal i Porto do Moniz. Następnie w dół wzdłuż zachodniego wybrzeża, z postojem w Calhecie gdzie znajduje się jedna z dwóch piaszczystych plaż na Maderze – z piaskiem przywiezionym z Sahary.

Lewady

Z lokalnego biura podróży wybraliśmy się na dwie wycieczki po lewadach: lewada Rabacal i lewada Tres Picos. Pierwsza z nich wiedzie po prawie płaskim terenie, po drodze mijamy dwa duże wodospady i przechodzimy przez długi tunel. Celem naszej wycieczki było zobaczenie lasu wawrzynowego wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Trasa nie jest  wymagająca i ma ok. 11 km. Druga z tras to trzy najwyższe szczyty Madery. Wjeżdżamy na wysokość 1800 m. n.p.m i udajmy się na kolejne szczyty. Trudność polega na tym, że wejście na kolejny szczyt wymaga wcześniejszego zejścia z poprzedniego. Trasa ta zaliczana jest do trudnych, ale jak dla mnie nie była zbyt wymagająca zwłaszcza, że nie trzeba było podchodzić na pierwszy szczyt od samego miasta. Po skończonej wyprawie udaliśmy się do Santany, gdzie znajdują się charakterystyczne dla tego regionu trójkątne domki. Sama miejscowość jest typowo nastawiona na plażowanie i turystów, więc nie ma tam, nic poza paroma sklepikami.

Rejsy

Kolejną bardzo znaną atrakcją na Maderze są rejsy katamaranem, repliką statku Santa Maria de Colombo, statkiem z przeszklonym dnem itp. w celu oglądania waleni, delfinów, fok, bądź żółwi.  Zależy to od okresu, w którym przebywamy na Maderze. My wybraliśmy rejs katamaranem, ze względu na lepsze widoki, bo katamaran jest niższy od statku. Programy nie różniły się zbytnio od siebie na początku statek płynął w kierunku delfinów zgodnie ze wskazaniami sonaru, był czas na zdjęcia bądź film, następnie udawał się w kierunku klifu Cabo Girao, gdzie dostaliśmy czas na pływanie w pobliżu statku.

Sao Laurenzo

Wschodnie wybrzeże mieliśmy okazję podziwiać po drodze z lotniska oraz podczas podróży na półwysep św. Wawrzyńca – Sao Laurenzo. Wyjeżdżając z Funchal na wschód przejeżdżamy przez miejscowość Garajau znaną z pomnika Chrystusa – takim jak w Brazylii czy Świebodzinie, chociaż ten w Garajau powstał podobno wcześniej. Następnie przejeżdżamy przez Canical – typowa turystyczna miejscowość z wieloma hotelami i dalej w kierunku Machico (gdzie znajduje się lotnisko im. Cristiano Ronaldo, który urodził się w stolicy wyspy) i Canico. To zdecydowanie większe miejscowości z dużymi sklepami i częścią  przemysłową. Na końcu wybrzeża znajduje się wspomniany wcześniej półwysep. Cała trasa do przejścia na cyplu liczy ok. 4 km i nie jest zbytnio wymagająca. Chociaż upał wiatr i pusty marsowy krajobraz trochę dają się we znaki. Mniej więcej w dwóch trzecich drogi znajduje się oaza, gdzie kiedyś zbudowano mały budynek oraz publiczne toalety, ale obiekt jest od wielu lat zamknięty. Podróż kończymy na szczycie wzgórza pełnego jaszczurek wygrzewających się na skałach i czekających na jedzenie od odwiedzających 🙂

Półwysep św. Wawrzyńca Madera
Sao Laurenzo – Półwysep św. Wawrzyńca

Warto wybrać się na Maderę, żeby poznać bogactwo rośli i owoców, których nie spotkamy nigdzie indziej na świecie oraz by odwiedzić miejsca opisane w tym mini przewodniku.

Dajcie znać w komentarzach czy podobał wam się ten wpis, macie jakieś pytania oraz opiszcie swoje wrażenia z pobytu na Maderze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *