Norwegia samochodem, czyli poruszanie się po kraju promów, mostów i tuneli

Przemieszczanie się po Norwegii samochodem to nie lada wyzwanie, choć jest to jedyny środek transportu, który warto wybrać w trakcie wakacyjnej podróży. Co w tym trudnego zapytacie? Oto trzy najważniejsze powody:

  1. Drogi są kręte, ale na szczęście większość z nich nie wjeżdża na duże wysokości, bo prowadzą nisko wzdłuż fiordów. Ograniczenia prędkości i ukształtowanie terenu po jakim trzeba się poruszać sprawia, że podróże są długie i męczące, zwłaszcza w długich tunelach, gdzie jest bardzo monotonnie.
  2. Jeśli chcemy przyśpieszyć podróż musimy liczyć się z mandatami za przekroczenie prędkości nawet o 1 km/h.
  3. Podróżując po kraju bardzo szybko odczuwamy ubytek pieniędzy na koncie, bo musimy płacić za korzystanie z infrastruktury drogowej oraz promów.

Jak w szczegółach wygląda poruszanie się po Norwegii przeczytacie w dzisiejszym wpisie.

Promy z Polski

Wjazd na prom w Świnoujściu

Z Polski do krajów skandynawskich można dostać się jadąc samochodem przez Danię, płynąc promem lub lecąc samolotem. My wybraliśmy połączenie samochodu z promem, dzięki czemu zyskaliśmy trochę czasu, swobodę w przemieszczaniu się, a co najważniejsze mogliśmy zabrać większe bagaże pełne jedzenia. Nie ma co ukrywać – wybieramy się do jednego z najdroższych krajów Europy (razem z Islandią, Danią, Szwajcarią, Luksemburgiem i Szwecją).

Prom Mazovia w Ystad - widok z promu Skania

Z Polski promy płyną do Szwecji czterema połączeniami: Świnoujście-Trelleborg, Świnoujście-Ystad, Gdańsk-Nynäshamn oraz Gdynia-Karlskrona. My wybraliśmy Ystad ze względu na krótką przeprawę i duży wybór połączeń. Jadąc dodatkowo przez takie kraje jak Niemcy i Danię, musimy liczyć się z wyższymi kosztami paliwa i koniecznością posiadania dwóch doświadczonych kierowców do jazdy na zmianę. Promy do Szwecji i z powrotem pływają dwa razy dziennie, rano i wieczorem.

Płynąc wieczorem warto dokupić kabinę, która co prawda podnosi dość znacząco cenę biletu, ale pozwala nam wziąć kąpiel i w miarę wygodnie spać od wieczora do ok. 5:30 rano. W tańszej opcji, czyli na fotelach lotniczych (w cenie biletu) ciągle kręcą się ludzie i panuje większy hałas. Fotele co prawda są rozkładane, ale komfort jest porównywalny do siedzeń w autobusie, tyle że z większą przestrzenią na nogi.

Drogi w Szwecji

Praktycznie cały odcinek przez Szwecję pokonaliśmy w ok. 5,5 godziny. Większość stanowiły autostrady lub drogi ekspresowe, na których ograniczenia prędkości mieszczą się w przedziale 80-120km/h. Z punktu widzenia podróżujących do Norwegii przez Szwecję na plus przemawia także nizinne ukształtowanie terenu.

Szwedzi są ostrożni w jeździe i nie szaleją między pasami jak to widać u nas na autostradach. Po części zmuszają ich do tego ograniczenia prędkości, które nie są tak bardzo rozbieżne między samochodami osobowymi a ciężarówkami. Jazda szwedzką autostradą wydaje się dużo bezpieczniejsza od polskiej.

Drogi w Norwegii

Problem z szybkim przejazdem z punktu A do punktu B zaczyna się w Norwegi, ponieważ występujące tu na znakach limity prędkości to praktycznie tylko 50, 60 i 80 km/h. Ostatecznie więc każdy ok. 60-kilometrowy odcinek przejedziemy średnio w godzinę. A mandaty jak wszystko w Norwegii są bardzo kosztowne, więc nikt nie łamie przepisów, dzięki czemu jest bardzo mało wypadków.

Droga w Norwegii

Praktycznie cały kraj usiany jest fiordami, jeziorami, górami i lodowcami, które objeżdżaliśmy malowniczymi, krętymi drogami wzdłuż wybrzeża, korzystając z tuneli wydrążonych w skałach, czasem poprowadzonych pod wodą, a także mostami i z pomocą promów.

Dwukierunkowa droga biegnąca przez pola truskawkowe

Wspomnę jeszcze, że zarówno Szwedzi jak i Norwegowie wcześniej sygnalizują zmianę kierunku jazdy, co jest czasami bardzo dezorientujące.

Płatne drogi, mosty i tunele

Tesla na moście

W Norwegii obowiązuje zasada, że jeśli po wybudowaniu np. drogi jej koszt się zwróci wówczas staje się ona darmowa. W przypadku dróg i tuneli, przez które przejeżdżaliśmy ok. 15 z nich było płatnych, a ceny wahały się w granicach 40-60 koron, czyli jakieś 18-26 zł za odcinek (po obecnym kursie). Wyjątkiem jest Droga Atlantycka, która kosztuje 102 korony za samochód plus 40 koron za każdego pasażera.

Droga Atlantycka

W tunelach też czekają na nas atrakcje, na przykład w tunelach w okolicy miejscowości Voss natrafiliśmy na ronda 🙂

Rondo w tunelu

Raz trafiliśmy na sytuację, że tunel, przez który mieliśmy przejechać, był zamknięty. Niestety dowiedzieliśmy się o tym tuż przed wjazdem, bo wcześniej nie było żadnej informacji o objeździe. Niestety ten tunel był jedyną opcją dostania się na drugi kawałek trasy, więc musieliśmy przejechać ekstra 50 km dookoła.

Kontrola prędkości

Co jakiś czas na drodze pojawiają się fotoradary, przed którymi wcześniej ustawione są znaki informacyjne. Czasami fotoradar znajduje się kilkadziesiąt metrów za znakiem, ale często było to nawet kilka razy więcej. Trafiają się też fotoradary w tunelach 😉 Byliśmy świadkami jak nagle z bocznego wjazdu na drogę szybkiego ruchu wyjechał nieoznakowany motocykl, przejechał kawałek, a następnie włączył niebieskie światła i kazał zjechać jednemu z samochodów na boczną drogę, prawdopodobnie za przekroczenie prędkości.

Automatyczna zapłata za przejazd

W przeciwieństwie do Polski, w Norwegii nie ma bramek na autostradzie i przed płatnymi drogami (z wyjątkiem Drogi Atlantyckiej). W zamian nad drogą umieszczone są kamery, które odczytują numery z tablicy rejestracyjnej. Jeśli samochód został wcześniej zarejestrowany w systemie EPC, to opłata za odcinek jest automatycznie pobierana z karty płatniczej podpiętej do konta. System robi pre-autoryzację na 300 koron i z tej puli pobiera odpowiednie kwoty, a na koniec rozliczany jest rzeczywisty koszt. Czasami system może nie zadziałać (tak było w naszym przypadku), a wtedy musimy oczekiwać na rachunek, który przyjdzie o nas pocztą.

Promy

Sposób funkcjonowania promów to chyba opowieść na osobny post, ale opiszę w skrócie co wynika z moich obserwacji. Promy jak na odcinki, które przepływają przez ok. 10-25 min rejsu są bardzo drogie. Ceny wahają się w granicach 100-300 koron, czyli od około 44 do 132 zł za auto z kierowcą i trzema pasażerami. Promy zwykle znacznie skracają odcinek pomiędzy fiordami lub wręcz są jedyną dostępną droga przejazdu, więc nie da się z nich całkowicie zrezygnować. W zależności od przeprawy i pory dnia promy kursują co 20-60 minut, więc dobrze zorientować się wcześniej w rozkładach. Nam dzięki temu udał się załapać jako ostatni wjeżdżający tuż przed startem 😉 Mieliśmy jeden przejazd, na który nie zmieściły się wszystkie samochody i musieliśmy czekać na kolejny kurs. Czasami linie obsługiwane są przez jeden a czasami przez dwa promy.

Zwierzęta na drogach

W Norwegii występuje aż 6 różnych symboli zwierząt na znakach. Jest znak z owcami, krowami, człowiekiem na koniu, łosiami, reniferami i jeleniami. Najłatwiej jest spotkać owce, gdyż stoją praktycznie na każdym odcinku z ustawionym znakiem. Kilka razy widzieliśmy krowy na pastwiskach, a raz grupkę pasących się jeleni i łań.

Przy wjeździe na Drogę Trolli znajduje się znak „uwaga trolle”. Jest to jedyny taki znak na świecie!

Znak uwaga trolle

Mieliście okazję przejechać się drogami w Skandynawii? Jak wasze wrażenia? Jeśli wybieracie się do Norwegii i macie jakieś pytania piszcie w komentarzach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *