Podlasie z małym dzieckiem – co zobaczyć? Gotowy plan zwiedzania na 6 dni

Pragniesz odpoczynku od miejskiego zgiełku w pięknych okolicznościach przyrody? Masz ochotę pojeździć na rowerach po lesie i pozwiedzać Parki Narodowe? Chcesz zobaczyć dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco zapraszam Cię do dalszej lektury 🙂

Przygotowania

Noclegi mielimy wykupione prawie rok temu, więc nie pozostało nam nic innego jak tylko się spakować 😉 Na wyjazd zabraliśmy ze sobą rowery, a ponieważ w bagażniku schowaliśmy wózek spacerowy, to wzięliśmy mało ubrań i nie braliśmy prawie wcale jedzenia. Pogoda była wyśmienita, chociaż mogłoby być trochę chłodniej 🙂 Każdego dnia temperatura oscylowała w granicach 28 stopni Celsjusza 🙂

Dzień 1

Łódź – Bolimowski Park Krajobrazowy – Supraśl

Jadąc z dzieckiem w foteliku samochodowym musimy często robić przerwy. Najlepiej co godzinę na godzinę 😉 Chyba dziecku uda się zasnąć, wtedy możemy przejechać za jednym razem maksymalnie 2 godziny. Z tego względu jeździmy w miejsca, gdzie dojazd trwa nie dłużej niż 4 godziny (dla naszego zdrowia psychicznego 😉 ).

Supraśl, do którego się w tym roku wybraliśmy, położony jest 3:15 h drogi od Łodzi i ok. 2 godziny jazdy od Warszawy. Po około 45 minutach zatrzymaliśmy się na postój w Bolimowskim Parku Krajobrazowym, zjeżdżając z autostrady w Nieborowie.

Drugiego planowanego postoju (godzinę przed przyjazdem do Supraśla) nie było, ponieważ rozpętała się ulewa. Jeśli macie czas i ochotę polecam zrobić przystanki przed Białymstokiem: po północnej stronie w Certyfikowanej Europejskiej Wsi Bocianiej w Pentowie i w miasteczku Tykocin, gdzie jest ładny kościół i zamek oraz po południowej stronie drogi S8 – w letniej rezydencji Branickich w Choroszczy i w Narwiańskim Parku Narodowym.

Miejsca te będą opisane w dalszej części wpisu, ponieważ pojechaliśmy do nich osobno z Supraśla. Możecie wybrać się również trochę dalej do Biebrzańskiego Parku Narodowego.

Dzień 2

Supraśl – zwiedzanie miasta, ok. 4 godziny

Historia

Supraśl posiada potwierdzony naukowo korzystny dla zdrowia mikroklimat i ma status uzdrowiska. Założony został 1500 roku przez mnichów przybyłych z pobliskiej miejscowości Gródek. Legenda głosi, że spuścili oni rzeką krzyż z relikwiami i miał się on zatrzymać w najlepszym do założeniu osady miejscu, czyli dzisiejszym Supraślu. Tam wybudowali swój klasztor. Prawie dwieście lat później powstała w nim oficyna wydawnicza i po raz pierwszy wydano w niej polski przekład książki „Podróże Guliwera” Jonathana Swifta.

Cerkiew Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Supraślu
Cerkiew Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Supraślu

Drugim ważnym wydarzeniem w historii miasta było przybycie do niego niemieckich włókienników: Wilhelma Fryderyka Zacherta ze Zgierza i Adolfa Buchholtza z Łodzi, którzy otworzyli tu swoje fabryki. Supraśl jest dziś miastem partnerskim Zgierza, a oba miasta mogą poszczycić się bardzo do siebie podobnymi domami tkaczy.

Zwiedzanie

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od kościoła Świętej Trójcy, następnie skręciliśmy na jego tyły zobaczyć teatr Wierszalin. Zdobywa on dużo nagród, a przedstawienie Dziady część 1 i 2 cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem publiczności. Bilety na spektakle należy rezerwować dużo wcześniej.

Obok teatru stoi dom ludowy w stylu modernistycznym, a dalej kościół Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Następnie skierowaliśmy się wzdłuż nowo-wyremontowanego parku miejskiego dochodząc do stadniny koni. Kawałek dalej mieści się stary cmentarz, a na nim dwie kaplice grobowe Zachertów i Buchholtzów.

Następnie udaliśmy się do Męskiego Klasztoru Zwiastowania NMP, który mieliśmy zamiar zwiedzić później przy okazji zwiedzania Muzeum Ikon. Minęliśmy starą pocztę (Dom Ogrodnika) i przeszliśmy się bulwarem nad rzeką. Znajduje się tam plaża miejska. Po krótkim odpoczynku udaliśmy się w górę, do centrum po drodze mijając Dom Jansena i Pałac Buchholtzów – obecnie liceum sztuk plastycznych.

Dzień 3

Kopna Góra – Bohoniki – Poczopek – Kruszyniany

Od rana pojechaliśmy do Bohonik po drodze mijając arboretum w Kopnej Górze. Jeśli będziecie mieli trochę więcej czasu, możecie się do niego udać – wstęp jest darmowy (z tego co wiem).

Bohoniki

W Bohonikach mieliśmy szybkie zwiedzanie po meczecie. Pani Eugenia była już na miejscu i czekała na turystów. Niestety elewacja meczetu była piaskowana, więc z z zewnątrz nie mam ładnych zdjęć. Po zwiedzaniu udaliśmy się spróbować jedzenia w barze u Mahmeda – szału nie ma, ale to ceny niskie 😉

Poczopek

Wyruszyliśmy dalej w stronę Kruszynian po drodze zatrzymując się w „Silvarium” – parku leśnym w Poczopku. Polecam Wam to miejsce, szczególnie dla dzieci! Wejście również bezpłatne.

Kruszyniany

Do Kruszynian dotarliśmy dosyć późno, a przed meczetem tworzyła się długa kolejka chętnych na zwiedzanie. Jeśli miałabym wybrać, do którego meczetu pojechać na pewno wybrałabym ten w Kruszynianach, ponieważ jest wizualnie ciekawszy (zielony), oprowadzanie trwa dłużej i od przewodnika dowiadujemy się dużo ciekawostek z życia Tatarów polskich.

Dodatkowo polecam udać się na mizar, czyli cmentarz znajdujący się niedaleko meczetu – jest znacznie lepiej zachowany od tego w Bohonikach.

Po zwiedzaniu poszliśmy na jedzenie do Tatarskiej Jurty, która (do czasu odbudowy po pożarze) znajduje się w Centrum Kultury Tatarów. Niestety część dań z oferty już się wyprzedała, ale na szczęście to czego chcieliśmy spróbować było nadal w menu 🙂 Jedzenie wyśmienite, ale przyszykujcie się na wydatki. Jeśli planujecie odwiedzić oba meczety, to chyba lepiej pojechać najpierw do Kruszynian i mieć pewność że wszystkie pozycje w menu będą jeszcze dostępne.

Bilety na zwiedzanie meczetów kosztują 5 zł.

Dzień 4

Supraśl Plaża Monaster Muzeum Ikon

Ten dzień zarezerwowaliśmy sobie na odpoczynek na plaży i zwiedzanie muzeum. Na początek poszliśmy do głównego wejścia do monastyru i tam kupiliśmy bilet na 45-minutowe zwiedzanie cerkwi i kaplicy z przewodnikiem. Przewodnik bardzo ciekawie opowiadał o wnętrzach i historii. Dowiedzieliśmy się między innymi, że jest to największy zabytek bizantyjski w tej części Europy.

W Muzeum Ikon niestety nie można było robić zdjęć. Cała wystawa mieści się na kilku piętrach, pomiędzy którymi można przejść schodami lub przejechać windą.

Dzień 5

Białystok Choroszcz Tykocin Pentowo

Wyjeżdżając rano nie spodziewaliśmy się ze ten dzień będzie tak intensywny. Mieliśmy zwiedzać tylko Białystok, ale stwierdziłam, że skoro jesteśmy już trochę bliżej innych atrakcji to nie chcę ich zostawiać na dzień powrotu do Łodzi. Tym sposobem pojechaliśmy jeszcze do Choroszczy, Tykocina i Pentowa 😀

Białystok

Zwiedzanie Białegostoku zaczęliśmy od Pałacu Branickich. W głównej bramie znajduje się informacja turystyczna. Tam dostaliśmy mapę i przewodnik turystyczny do samodzielnego zwiedzania Białegostoku. Poszliśmy do ogrodów barokowych, w których zastosowano symbolikę mitologiczną. Jest to jeden z najlepiej zrekonstruowanych ogrodów w Europie!

Obecnie mieści się tu Uniwersytet Medyczny. Jest to jeden z najbardziej znanych i nowoczesnych uniwersytetów w Polsce. Znajduje się w nim także Muzeum Historii Medycyny i Farmacji, które zwiedza się z przewodnikiem, przy okazji odwiedzając podziemia pałacu. Sam pałac Branickich nie jest udostępniony do zwiedzania w czasie pandemii.

Z pałacu udaliśmy się do kościoła Katedralnego Wniebowzięcia NMP i przeszliśmy się przez Rynek. Następnie poszliśmy obejrzeć „Dziewczynkę z konewką” – jeden z najbardziej znanych białostockich murali. Kolejnym przystankiem na naszej trasie była Bazylika Mniejsza św. Rocha – bardzo oryginalnego modernistycznego kościoła zlokalizowanego na górze.

Następnie odwiedziliśmy Park Centralny, aby przyjrzeć się budynkowi Opery i Filharmonii Podlaskiej o bardzo ciekawej bryle. Można również udać się na dach opery, gdzie znajduje się punkt widokowy, ale ta przyjemność jest płatna, a my nie mieliśmy siły wnosić wózka na górę po kręconych schodach.

Potem poszliśmy Parku Konstytucji 3 Maja. Mało kto wie, że znajduje się tam zoo. Znajdziecie w nim sporo zwierząt dzikich oraz gospodarskich, wstęp darmowy. 🙂

Opisane zwiedzanie zajęło nam około 6 godzina a i tak nie zwiedziliśmy połowy miasta. Niestety żar tropików odebrał nam siły do dalszego chodzenia. Myślę jednak, że wszystko co najważniejsze udało się zobaczyć.

Choroszcz

Z Białegostoku pojechaliśmy do letniej rezydencji Branickich w Choroszczy. W muzeum wnętrz pałacowych możemy obejrzeć wystawę strojów dziecięcych od XVII do XIX wieku.

Tykocin

Potem pojechaliśmy na północ, do Tykocina. Jest to jedno z ładniejszych miasteczek w okolicy. Przy rynku ukazuje się nam się piękny, barokowy kościół Trójcy Świętej – niestety nie mogliśmy do niego wejść, bo akurat był okupowany przez młodą parę.

Dużo osób poleca również zatrzymać się w pobliskiej restauracji, gdzie podają tradycyjne potrawy z tych rejonów. Jadąc kawałek dalej przejeżdżamy przez rzekę i trafiamy do odrestaurowanego zamku z czerwonej cegły, należącego do króla Zygmunta III Augusta.

Pentowo

Następnie udaliśmy się do dworu w Pentowie podziwiać Europejską Wieś Bocianią. Teren jet ładny, zadbany, ale bociany nie zaszczyciły nas swoim głośnym klekotaniem, więc byliśmy trochę zawiedzeni. Polecam wziąć ze sobą lornetkę, bo kręcą się tam ptaki drapieżne, nas dodatkowo zaszczycił swoją obecności lis 🙂 Wstęp płatny 7 zł od osoby.

Dzień 6

Supraśl – Narwiański Park Narodowy (Śliwno-Waniewo)

W drodze powrotnej do Łodzi zatrzymaliśmy się w Śliwnie. Zostawiliśmy samochód na parkingu, kupiliśmy bilety do Parku Narodowego (po 6 zł za osobę) i ruszyliśmy do Waniewa przez szuwary drepcząc po drewnianej kładce. Wyglądało to trochę tak jakbyśmy szli po polu kukurydzy – po prawej i lewej wciąż ta sama roślinność jak okiem sięgnąć 🙂

Na trasie znajdują się 4 ręczne przeprawy promowe, które są największą atrakcją tego miejsca. 🙂 Według udzielonych nam instrukcji, będąc na tratwie, należy ciągnąć za linę na górze, a nie za łańcuch na końcu pomostu. Dzięki temu unikniemy zakleszczenia się łańcucha pomiędzy deskami, co uniemożliwi nam dopłynięcie do brzegu. Łańcuchy przydają się natomiast do przyciągania kładki, jeżeli jest oddalona od naszego brzegu. Liczcie się ze zmęczeniem dłoni i lekkimi otarciami jeżeli sami będziecie musieli wykonać wszystkie przeprawy w obie strony. Dobrze jest też mieć przy sobie lornetkę, tak na wszelki wypadek, bo obszar ten jest siedliskiem ptaków.

Perony przy promie mają trzy rożne wysokości, co w zależności od poziomu rzeki ułatwia wejście i zejście z kładki. Całą trasę możecie spokojnie przebyć pieszo, z rowerami i wózkami dziecięcymi. W kilku miejscach może się przydać druga osoba, która przytrzyma tratwę przy brzegu, bo zdarzą się, że sama zaczyna odpływać od brzegu. W czasie, gdy my byliśmy na kładkach, poziom wody był dosyć niski i różnica wysokości między kładką a promem wynosiła jakieś 20-30 cm.

Według informacji w przewodniku całą trasę w jedną stronę pokonuje się w godzinę. Nam zajęło to 25 minut, pewnie dlatego, że ptaki pochowały się w obawie przed upałem i nie było na czym oka zawiesić. W Waniewie kładka skręca w prawo i lewo. Lewa część jest całkowicie zawalona, ale można przejść po łące, natomiast z prawej strony jeszcze da się przejść, ale nie jest to bezpieczne ze względu na dziury i zapadnięte deski.

Byliście kiedyś na Podlasiu? Gdzie Wam się najbardziej podobało? A może zachęciłam Was do wyjazdu jeszcze w tym roku? Dajcie znać w komentarzach 🙂 My na pewno tu wrócimy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *